Godziny otwarcia: środa-niedziela, godz. 10.00-18.00

Kampania wrześniowa 1939

Kampania wrześniowa (wojna obronna Polski), trwająca od 1 września do 6 października 1939 roku, stanowiła pierwsze w historii starcie zbrojne na skalę operacyjną, w którym wojska pancerne i zmotoryzowane odegrały decydującą rolę przełamującą. Przewaga Wehrmachtu i Armii Czerwonej opierała się na masowym, skoncentrowanym użyciu dywizji szybkich, podczas gdy Wojsko Polskie, dysponując mniejszym potencjałem technicznym, wykorzystywało swoje siły pancerne w charakterze rozproszonego wsparcia taktycznego. Mimo dysproporcji w liczebności i strukturze organizacyjnej, polskie pojazdy bojowe, w szczególności czołgi lekkie 7TP oraz przezbrojone nkm-y kalibru 20 mm tankietki TKS, udowodniły swoją skuteczność w bezpośrednich starciach z konstrukcjami niemieckimi i radzieckimi.

Dysproporcja potencjałów i doktryny użycia broni pancernej

W przededniu wybuchu II wojny światowej niemiecki Wehrmacht dysponował około 2700 czołgami, zgrupowanymi w samodzielne związki taktyczne: sześć dywizji pancernych, cztery dywizje lekkie oraz jedną dywizję pancerną improwizowaną (Dywizja Pancerna „Kempf”). Niemiecka doktryna wojenna opierała się na koncepcji Schwerpunkt – punktu ciężkości. Zgrupowania pancerne, wspierane przez lotnictwo szturmowe i artylerię, miały dokonywać głębokich wyłamań w liniach obronnych przeciwnika, dezorganizując jego zaplecze i odcinając drogi odwrotu. Trzon niemieckich sił pancernych we wrześniu 1939 roku stanowiły lekkie czołgi PzKpfw I i PzKpfw II, uzbrojone odpowiednio w karabiny maszynowe i działka kalibru 20 mm. Maszyny średnie, PzKpfw III i PzKpfw IV, występowały w mniejszości, stanowiąc wsparcie taktyczne. Istotnym wzmocnieniem były także przejęte po aneksji Czechosłowacji czołgi PzKpfw 35(t) i 38(t).

Niemieckie oddziały pancerne we wrześniu 1939 roku

Wojsko Polskie mogło przeciwstawić tej sile około 880 wozów bojowych (nie licząc samochodów pancernych), z czego większość stanowiły przestarzałe tankietki TK-3 i TKS. Najbardziej wartościowym sprzętem w polskim arsenale był czołg lekki 7TP, wyposażony w wysokoprężny silnik Saurer oraz doskonałą armatę przeciwpancerną Bofors wz. 37 kalibru 37 mm. Polska dysponowała we wrześniu zaledwie 134 pojazdami tego typu ogółem (z czego większość stanowiła wersja jednowieżowa). Flotę pancerną uzupełniały sprowadzone z Francji czołgi Renault R35, przestarzałe Renault FT oraz brytyjskie Vickers E. Pod względem parametrów balistycznych i przebijalności pancerza, czołgi 7TP górowały nad niemieckimi PzKpfw I oraz II, ustępując jedynie wozom wsparcia PzKpfw IV.

Zasadnicza różnica polegała na strukturze organizacyjnej. Polskie dowództwo rozproszyło broń pancerną, przydzielając ją jako wsparcie dla jednostek piechoty i kawalerii. Utworzono samodzielne bataliony czołgów lekkich, dywizjony pancerne oraz samodzielne kompanie czołgów rozpoznawczych. Wojsko Polskie dysponowało zaledwie dwiema większymi jednostkami o charakterze motorowym: 10. Brygadą Kawalerii pod dowództwem płk. dypl. Stanisława Maczka oraz formowaną Warszawską Brygadą Pancerno-Motorową płk. dypl. Stefana Roweckiego. Brak koncentracji sił pancernych uniemożliwiał stronie polskiej przeprowadzanie samodzielnych zwrotów zaczepnych na skalę operacyjną.


Vickers 6-Ton (Mark E) w zbiorach Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu

Bitwy graniczne i pancerne starcia pierwszych dni wojny

Już pierwsze dni kampanii obfitowały w zacięte starcia z udziałem broni pancernej. 1 września 1939 roku pod Mokrą Wołyńska Brygada Kawalerii powstrzymała natarcie niemieckiej 4. Dywizji Pancernej gen. Georga-Hansa Reinhardta. Kluczową rolę odegrała tam doskonała postawa polskiej artylerii przeciwpancernej (armaty Bofors 37 mm) oraz wsparcie pociągu pancernego nr 53 „Śmiały”. Niemcy, atakując falami czołgów pozbawionych odpowiedniego wsparcia piechoty, stracili kilkadziesiąt wozów bojowych. Bitwa pod Mokrą obnażyła słabość pancerza niemieckich czołgów lekkich i udowodniła, że dobrze zorganizowana obrona przeciwpancerna jest w stanie zatrzymać zmasowane natarcie dywizji szybkiej.

W kolejnych dniach dochodziło do bezpośrednich starć formacji pancernych obu stron. 5 września pod Piotrkowem Trybunalskim do kontrataku ruszył 2. Batalion Czołgów Lekkich, wyposażony w wozy 7TP, uderzając na pododdziały niemieckiej 1. Dywizji Pancernej. W toku zaciętych walk polskie czołgi zniszczyły kilkanaście niemieckich wozów bojowych i samochodów opancerzonych, udowadniając wyższość uzbrojenia armaty 37 mm nad niemieckimi działkami 20 mm. Mimo lokalnego sukcesu taktycznego, wobec ogólnej przewagi nieprzyjaciela oraz zagrożenia okrążeniem, polski batalion zmuszony był do odwrotu.

Czołgi Vickers 6-Ton (Mark E)

Na froncie południowym, w rejonie Beskidów, 10. Brygada Kawalerii płk. Maczka prowadziła skuteczne działania opóźniające przeciwko całemu XXII Korpusowi Pancernemu gen. Ewalda von Kleista. Dzięki wykorzystaniu zmotoryzowanej piechoty, wsparciu kompanii czołgów Vickers E oraz dywizjonu przeciwpancernego, polska brygada metodycznie cofała się, zadając przeciwnikowi straty pod Wysoką i Jordanowem. Działania 10. Brygady Kawalerii w pierwszych dniach wojny stanowiły modelowy przykład prowadzenia obrony manewrowej, w której mobilność własnych oddziałów zrównoważyła przewagę liczebną wojsk pancernych wroga.

Przeciwuderzenie nad Bzurą i obrona strefy centralnej

Bitwa nad Bzurą, trwająca od 9 do 22 września, była największym starciem zbrojnym kampanii, a zarazem jedyną na tę skalę próbą przeprowadzenia zwrotu zaczepnego przez Wojsko Polskie. Armie „Poznań” i „Pomorze” uderzyły na odsłonięte skrzydło niemieckiej 8. Armii maszerującej na Warszawę. Polskie siły pancerne zaangażowane w bitwie ograniczały się do rozproszonych pododdziałów, takich jak 71. Dywizjon Pancerny, 61. i 62. Samodzielna Kompania Czołgów Rozpoznawczych czy plutony wchodzące w skład Wielkopolskiej Brygady Kawalerii. Mimo sukcesów w początkowej fazie natarcia i zadania poważnych strat niemieckiej piechocie, brak odpowiednich rezerw pancernych nie pozwolił na rozwinięcie uderzenia.

Czołgi lekkie 7TP

Strona niemiecka zareagowała na polską ofensywę przegrupowaniem znacznych sił. W celu zamknięcia okrążenia, dowództwo Grupy Armii „Południe” skierowało nad Bzurę jednostki szybkie, w tym 1. i 4. Dywizję Pancerną. Zmasowane uderzenia niemieckich sił pancernych, wspierane całkowitą dominacją w powietrzu przez jednostki powietrzne Luftwaffe, doprowadziły do rozbicia polskich armii. Ocalałe polskie pojazdy pancerne wycofywały się w kierunku Puszczy Kampinoskiej, gdzie w większości zostały zniszczone w walkach z niemieckimi oddziałami lub porzucone przez załogi po wyczerpaniu paliwa.

Równolegle, od 8 września, trwały zacięte walki o Warszawę. Próba zdobycia stolicy z marszu przez czołgi 4. Dywizji Pancernej zakończyła się ciężką porażką w dzielnicy Ochota. Niemieckie dowództwo, przeceniając siłę uderzenia pancernego w terenie zurbanizowanym, posłało czołgi wprost na ufortyfikowane barykady i ogień z ukrycia. Polscy obrońcy, wykorzystując działa przeciwpancerne, artylerię polową strzelającą na wprost oraz butelki z płynem zapalającym, zniszczyli kilkadziesiąt niemieckich pojazdów. W obronie stolicy wzięły udział także wycofujące się elementy polskich sił pancernych, które wspierały piechotę aż do kapitulacji miasta 28 września.

Tankietka TKS w zbiorach Muzeum Broni Pancernej w Poznaniu

Dwa fronty i udział wojsk pancernych w fazie końcowej

Sytuacja strategiczna uległa drastycznej zmianie 17 września, wraz ze zbrojnym wkroczeniem na terytorium Rzeczypospolitej Armii Czerwonej. Związek Radziecki zaangażował do operacji potężne siły pancerne, szacowane na ponad 4000 czołgów i samochodów pancernych. Trzon sowieckich formacji stanowiły czołgi lekkie T-26 i maszyny z serii BT (BT-5, BT-7), a także średnie T-28. Jednostki polskie na wschodzie, opierające się głównie na oddziałach Korpusu Ochrony Pogranicza, dysponowały znikomą obroną przeciwpancerną. Mimo to, w bitwie pod Szackiem (28-29 września) polska artyleria zdołała zadać ciężkie straty radzieckiej 52. Dywizji Strzeleckiej, niszcząc kilkanaście czołgów T-26.

Na przełomie drugiej i trzeciej dekady września rozegrała się bitwa pod Tomaszowem Lubelskim, uznawana za największe starcie pancerne kampanii. Armie „Lublin” i „Kraków”, dążąc do przebicia się w stronę granicy węgierskiej i Lwowa, napotkały niemiecką zaporę. Z polskiej strony kluczową rolę odegrała Warszawska Brygada Pancerno-Motorowa płk. Roweckiego. Jej uderzeniowy trzon stanowiły pododdziały pancerne brygady (m.in. 12. Kompania Czołgów Lekkich), napotykające w bezpośrednim boju pododdziały niemieckiej 2. Dywizji Pancernej. Polskie wozy bojowe wielokrotnie szarżowały na niemieckie pozycje w rejonie Józefowa i Tomaszowa. Ostatecznie, 20 września, polskie oddziały skapitulowały z powodu całkowitego braku amunicji i materiałów pędnych.

Polskie tankietki

Ostatnim operacyjnym związkiem taktycznym Wojska Polskiego była Samodzielna Grupa Operacyjna „Polesie” pod dowództwem gen. Franciszka Kleeberga. W dniach 2–5 października stoczyła ona bitwę pod Kockiem z niemiecką 13. Dywizją Piechoty Zmotoryzowanej. Mimo faktycznego upadku państwa, polscy żołnierze odnieśli taktyczne zwycięstwo, rozbijając część pododdziałów wroga. W walkach tych brały udział improwizowane jednostki pancerne zmontowane z resztek ocalałego sprzętu. Złożenie broni 6 października wynikało wyłącznie z faktu wyczerpania ostatnich rezerw amunicji, zamykając tym samym historię regularnych działań wojennych kampanii polskiej.

Wnioski taktyczne i straty sprzętowe obu stron

Z punktu widzenia strat materiałowych, kampania wrześniowa nie była dla Wehrmachtu „spacerem”. Szacuje się, że niemieckie wojska szybkie utraciły całkowicie (zniszczone bezpowrotnie) około 250–300 czołgów, natomiast uszkodzonych zostało łącznie ponad 670 wozów bojowych. Oznacza to, że z walki wyeliminowano na krótszy lub dłuższy czas blisko jedną trzecią wyjściowego stanu broni pancernej. Pancerze o grubości 13-14 mm, stosowane w czołgach PzKpfw I i II, okazały się niezwykle podatne na przebicie, nie tylko z dedykowanych armat ppanc. wz. 36 kal. 37 mm, ale także z ciężkich karabinów maszynowych i karabinów przeciwpancernych wz. 35 „Ur”. Potwierdzeniem tego mogą być m.in. działania plutonowego podchorążego Romana Orlika, który operując tankietką TKS uzbrojoną w nkm 20 mm wz. 38 FK-A, prawdopodobnie zniszczył w toku walk (m.in. pod Pociechą i Sierakowem) kilkanaście niemieckich pojazdów pancernych. Niestety informacje o jego dokonaniach są trudne do zweryfikowania z powodu braku szczegółowej dokumentacji i raportów.

Zniszczone polskie czołgi Renault FT

Sprzęt polski, choć nieliczny, dowiódł swojej przydatności. Konstrukcja 7TP potwierdziła status czołgu w pełni nowoczesnego, przewyższającego najliczniejsze czołgi niemieckie w kategorii siły ognia, a także równego czechosłowackim wozom 35(t) i 38(t). Tankietki TK-3 i TKS, choć technologicznie przestarzałe i oparte na koncepcji wozu rozpoznawczego bez obrotowej wieży, spełniały swoje zadania w dywizjonach kawalerii. Zmuszone jednak przez sytuację taktyczną do walki w pierwszej linii, stawały się łatwym celem ze względu na cienki pancerz. Poważnym błędem strategicznym strony polskiej, wynikającym po części z barier finansowych okresu międzywojennego, było nieutworzenie przed wojną pełnowymiarowych dywizji pancernych, co uniemożliwiło masowe wykorzystanie atutów czołgu 7TP.

Dalsze losy sprzętu pancernego obu stron po październiku 1939 roku odzwierciedlały wojenne realia. Wozy Wehrmachtu, które przetrwały walki, poddano modernizacji (pogrubianie pancerza) i remontom w zakładach na terenie Rzeszy, przygotowując je do kampanii na Zachodzie w 1940 roku. Zdobyczny sprzęt polski w postaci ocalałych wozów 7TP wcielono do służby niemieckiej pod oznaczeniem PzKpfw 731(p), przeznaczając je głównie do zadań policyjnych na terenach okupowanych, natomiast tankietki (jako Leichter Kampfwagen TKS(p)) służyły powszechnie jako ciągniki artyleryjskie lub wozy ochrony lotnisk Luftwaffe. Niemieckie dowództwo wyciągnęło również kluczowe wnioski operacyjne – sukcesy uderzeń na polskie linie obronne ostatecznie przypieczętowały prymat samodzielnych, szybkich dywizji pancernych w strukturze Wehrmachtu.

Niemiecki PzKpfw IV bok polskiej tankietki TK-3

M.B.