Aktualności Eksponaty

Niszczyciel czołgów M36 Jackson

Amerykańskie niszczyciele czołgów podczas II wojny światowej powstawały według zupełnie innej koncepcji, niż w pozostałych krajach biorących udział w tym konflikcie. Przypominały bardziej czołgi, od których różniły się jedynie cieńszym pancerzem i przypisywaną im rolą. Kiedy po napotkaniu na polu boju niemieckich czołgów Pantera lub Tygrys okazało się, że standardowy amerykański niszczyciel czołgów M10 Wolverine ma niewystarczające uzbrojenie do pokonania tych pojazdów, rozpoczęto pracę nad nową generacją niszczycieli czołgów. Aby maksymalnie przyśpieszyć produkcję nowego niszczyciela już w styczniu 1944 roku produkowane przez General Motors niszczyciele czołgów M10 zjeżdżały z taśm produkcyjnych bez wież. Dzięki temu od stycznia do lipca 1944 roku udało się przeprowadzić konwersję pojazdów do nowej wersji M36 z nową armatą kalibru 90 mm M3. M36 budowany był na podwoziu M10A1 i oprócz lepszego działa, miał on w porównaniu z Wolverine mocniejszy silnik i grubszy pancerz z przodu pojazdu. Pierwsze pojazdy M36 Jackson pojawiły się na froncie dopiero w połowie 1944 . W czasie wojny wyprodukowano około 1400 tych pojazdów. Była to konstrukcja udana i lubiana przez załogi. Jako jeden z niewielu amerykańskich pojazdów pancernych mógł on skutecznie niszczyć niemieckie czołgi ciężkie nawet z dużych odległości – jak udowodniono to wielokrotnie w czasie działań w Ardenach. Działa kalibru 90 mm znakomicie radziły sobie z niemieckimi czołgami typu PzKpfw IV, ale również były skuteczne przeciwko PzKpfw V Panther i PzKpfw VI Tiger. Odnotowywano przypadki zniszczenia tych czołgów nawet na dystansach 4 km . Tak jak w przypadku innych amerykańskich niszczycieli czołgów, wieża Jacksona była tylko bardzo lekko opancerzona i otwarta od góry w celu maksymalnego zmniejszenia wagi. Już po wprowadzeniu M36 do służby wyprodukowano do niego lekki, składany dach nad wieżę mający osłaniać załogę przed odłamkami. Do końca wojny pojazdy te całkowicie zastąpiły w linii M10. Amerykańska koncepcja walki z czołgami przeciwnika sprowadzała działa samobieżne typów M10/M36 do roli typowych „łowców czołgów” i według tej koncepcji była ustawiana taktyka ich działań w Europie. Duże nasycenie oddziałów bronią pancerną nie wymuszało stosowania niszczycieli czołgów jako dział szturmowych, co było wręcz normą w armii niemieckiej czy radzieckiej.

Dokładnie 399, niszczycieli czołgów M36, z początkiem lat 50-tych, trafiło w ramach pomocy wojskowej US do Jugosławii. W pojazdach tych, w wyniku długoletniego użytkowania, musiano wymienić silniki. Zastosowano silniki wysokoprężne z radzieckich czołgów T-55. Jugosłowiańskie M36 po raz ostatni zostały wykorzystane bojowo przez Bośniaków, Chorwatów, Słoweńców i Serbów podczas konfliktu bałkańskiego, który miały miejsce w latach 1991-2001.

Nasz wóz, pozyskany w wyniku wymiany ze Słoweńskiego Muzeum Wojskowego w Pivce, to dokładnie typ M36B2m, gdzie małe „m” oznacza jugosłowiańskie modyfikacje (w tym silnik).

Wszelkie zachowane wozy Jackson M36, różnych odmian, spisane są na liście strony „Surviving Panzers”:

http://the.shadock.free.fr/Surviving_M36_GMC.pdf

Informację przygotowano na podstawie książki :”M10 and M36 Tank Destroyers 1942-53″ oraz strony www. ” https://tanks-encyclopedia.com/coldwar-yugoslavia-90mm-gmc-m36-jackson-in-yugoslavian-service

Zdjęcie T.Ogrodniczuk

Comments are closed.